Wspólnota i pomysłowość

Danuta Wernic: Pani Marto, jest pani współzałożycielką Fundacji Pole Dialogu, której celem jest udział szerszych kręgów obywateli w życiu publicznym, a także tworzenie narzędzi ułatwiających prowadzenie dialogu w społecznościach lokalnych, zarówno w dzielnicy, osiedlu, jak i mieście. Wspólne działania powinny zbliżać i dawać zadowolenie z czynienia czegoś pożytecznego dla wszystkich.

Marta Ostrowska: W naszym ubiegłorocznym projekcie „Żoliborz Pomnikiem Niepodległości” chodziło z pewnością o pokazanie owej wspólnotowości, która tworzyła się w wolnej już Polsce, w dzielnicy, gdzie powstawały spółdzielnie mieszkaniowe, a przede wszystkim WSM. To właśnie tu tworzyły się pierwsze więzi wspólnotowe, obywatelskie i samorządowe. Jako Pole Dialogu staraliśmy się zainteresować mieszkańców dzielnicy tym tematem i wzbudzić dyskusję nad tym, jak dziś wyglądają nasze wspólnoty i nasze społeczne zaangażowanie.

 

Temat ten poruszyliście na licznych spotkaniach z mieszkańcami, w MAL-ach, bibliotekach, szkołach, prezentując przy okazji ciekawą wystawę zdjęć z okresu międzywojnia. Ogłosiliście konkurs na wspomnienia pod hasłem „W duchu sąsiedzkiej wspólnoty”, któremu nasza redakcja również patronowała, i choć prac konkursowych nie było może tyle, ile się spodziewaliśmy, to jednak te, które dotarły, były niezwykle interesujące. Czy i w jakim stopniu jesteście zadowoleni z efektów swoich działań i jak oceniacie aktualną obywatelskość żoliborzan? Czy uważacie, że jeszcze trzeba nad nią popracować?

Żoliborz jest postrzegany jako dzielnica o wysokiej aktywności społecznej, mieszkańcy działają tu indywidualnie i w organizacjach, statystyki udziału w konsultacjach społecznych i Budżecie Obywatelskim są bardzo wysokie, atmosfera dla oddolnych inicjatyw jest tu przyjazna. Postawiliśmy sobie za cel, by „Pomysłowym Żoliborzem” wesprzeć to, co już tu jest. Stawiamy na wzmacnianie dobrej współpracy: angażowanie nie tylko aktywnych mieszkańców i mieszkanek, ale także tych, którzy mają pomysły, ale jeszcze nigdy ich nie realizowali.

 

Jeśli uważacie, że jest szansa na zwiększenie aktywności naszych obywateli, to jakie działania zamierzacie podjąć w tym kierunku? Co w ramach nowego projektu możecie zaproponować? Na jakiego rodzaju pomysły liczycie?

Dla przykładu w lipcu w MAL-u „Pod Sowami”, z naszą pomocą, sąsiedzi zorganizowali obchody 50-tej rocznicy lądowania na Księżycu. Czy każdy wie, że w MAL-u – czyli Miejscu Aktywności Lokalnej – mając pomysł na wspólne działanie, można nieodpłatnie skorzystać z sali, ze sprzętu, z pomocy pracowników? Wiele osób nawet nie wie, że gdzieś w ich okolicy działa MAL (na Żoliborzu mamy w tej chwili dwa, a w całej Warszawie jest ich prawie 100). A jeśli nie znajdziemy tego, co nam potrzebne w MAL-u, to jest jeszcze Warszawska Spółdzielnia Kultury. Idea jest prosta: „Pomagamy dzielić się zasobami, które ułatwiają organizację działań lokalnych”. Można wypożyczyć składany stół, przebranie wiewiórki, instrumenty perkusyjne – to pierwsze przykłady wyświetlające się po wejściu na stronę internetową Spółdzielni Kultury. Nie każdy też wie np., że trwa w Warszawie konkurs Towarzystwa Sąsiedzkiego, w którym można ubiegać się o dofinansowanie w wysokości 2 tysięcy złotych na działania sąsiedzkie.

 

Faktycznie to ciekawe, o wielu z tych rzeczy nie wiedziałam…

Takie jest nasze zadanie, by pomóc się rozeznać w gąszczu możliwości. Ponieważ wielość możliwości stanowi taką samą trudność, jak ich brak. Wiemy to z badań socjologicznych, jakie prowadziliśmy na terenie całej Warszawy w 2016 roku i w ubiegłym roku na terenie Żoliborza. Ludzie nieraz chcą zrobić coś społecznie, ale nie jest łatwo zorientować się, gdzie i z jakiego wsparcia można skorzystać. My z każdą taką osobą rozmawiamy indywidualnie i staramy się dopasować to, co jemu bądź jej jest potrzebne.

Jakieś przykłady?

Pani Katarzynie pomogliśmy złożyć jej pierwszy wniosek do Budżetu Obywatelskiego. To projekt ogólnowarszawski na filmiki puszczane w komunikacji miejskiej z instruktażem, jak w trakcie jazdy tramwajem czy autobusem pogimnastykować się (nie wzbudzając oczywiście sensacji wśród współpasażerów). Pani Agnieszka być może wykorzysta Inicjatywę Lokalną do zorganizowania warsztatów dla przyszłych rodziców. Pan Krzysztof czeka, a my z nim, na uruchomienie przez Miasto zapowiedzianych małych dotacji na Dni Seniora – planuje zrobić akcję rozdawania seniorom kwiatów z okazji ich święta.

 

I można tak po prostu spotkać się z wami i uzyskać taką pomoc? Gdzie was szukać?

Można spotkać się, napisać, zadzwonić. Wszystkich podstawowych informacji udzieli Weronika Chodacz, porozmawia, dopyta. Jeśli ktoś ma pomysł, który pragnie rozwinąć i zrealizować, to Weronika połączy taką osobę z mentorką bądź mentorem. To są osoby mieszkające bądź związane z Żoliborzem, które mają duże doświadczenie w działaniach społecznych, i które się tym doświadczeniem dzielą. Na tym polega nasza rola, by łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą sobie wzajemnie pomóc.

 

Wzajemna pomoc to współpraca. Zaczęłyśmy naszą rozmowę od chlubnej historii przedwojennego WSM-u. Chodzi o to, żeby więzi międzyludzkie się zacieśniały i nie dopuszczały do kolejnych konfliktów, których nie brakuje. Jak możemy uczyć kultury współpracy? I kultury współżycia społecznego?

Jestem zdania, że o tym potrzeba rozmawiać, mówić sobie wzajemnie o swoich oczekiwaniach i dużo, dużo słuchać się nawzajem. Ale też przyjąć, że konflikty zawsze będą, bo się różnimy, bo mamy różne potrzeby, różne „style ekspresji”, że tak to ujmę. Sztuką jest wychodzenie z konfliktów i powracanie do zgody i współpracy.

 

W sumie wszystko powinno opierać się na dialogu, bez tego nie ma szans na wspólne działanie, może więc warto ustalić pewnye zasady prowadzenia dialogu?

W ramach „Pomysłowego Żoliborza” proponujemy więc stworzenie „Kodeksu Współpracy”. Widzimy bardzo wyraźnie żoliborską dwoistość. Z jednej strony mamy sielską zieloną oazę żoliborskiej republiki: kameralny charakter i silne sąsiedzkie więzi, silną lokalną tożsamość, społecznikowską tradycję, niespotykane w wielu częściach miasta zakorzenienie, wyrazistą historię, do której wielu jest bardzo przywiązanych, wybijające się na tle całego miasta społeczne zaangażowanie i aktywność mieszkańców. A jednocześnie z drugiej swąd i dym dobrych pomysłów spalonych rywalizacją, lokalnymi konfliktami, konkurowaniem o zasługi, politycznymi podziałami i personalnymi animozjami. Jedno i drugie to nasz Żoliborz.

 

Pytanie, jaką wspólnotą chcemy być?

Relacje między nami – osobami aktywnymi na Żoliborzu – decydują o tym, jaki jest społeczny klimat całej dzielnicy. Od tego jak współpracujemy w gronie osób najbardziej aktywnych, zależy to jaką społecznością jesteśmy i zależy to, czy aktywizują się kolejne osoby. Czy ci, którzy teraz ze wsparciem „Pomysłowego Żoliborza” stawiają swoje pierwsze kroki, będą chcieli dalej działać, czy spotkają się z ciepłym przyjęciem „społeczników-wyjadaczy”, czy spotkają się z wyrozumiałością, kiedy będą popełniać błędy, czy nie zrażą się, kiedy przyjdą na spotkanie Dzielnicowej Komisji Dialogu Społecznego. Liczę bardzo, że to wszystko, co jest na Żoliborzu pozytywne przeważy, że wspólnie tego dokonamy.

Rozmawiała Danuta Wernic

Artykuł ukazał się w numerze 4/2019 „Życia WSM”